Pamiętasz radość pierwszego dnia wakacji?
Tego dnia dostawaliśmy małpiego rozumu. Dosłownie dziczeliśmy. Co roku. To było lepsze niż Gwiazdka, lepsze niż Dzień dziecka. Cały rok czekaliśmy na pierwszy dzień wakacji.
Tego dnia dostawaliśmy małpiego rozumu. Dosłownie dziczeliśmy. Co roku. To było lepsze niż Gwiazdka, lepsze niż Dzień dziecka. Cały rok czekaliśmy na pierwszy dzień wakacji.
Reakcja zawsze jest taka sama. – Jak możesz to oglądać? Nie lepiej zobaczyć coś lepszego? Nie szkoda Ci czasu? – pytają ludzie, którym oznajmiam, że mam zamiar obejrzeć, lub właśnie obejrzałem zły film. Problem w tym, że ludzie jak zwykle nic nie rozumieją. A ja, jak zwykle, muszę tłumaczyć.
Nie masz pomysłu na wpis? Zrób porządek w telefonie, wrzuć kilka zdjęć i sprawa załatwiona. Zapraszam.
Świeżo przystrzyżony trawnik. Można pokusić się o tezę, że pomalowany na zielono. Czyste, dizajnerskie ławki, a jakże, nie ujmujmy sobie. Obok nich, kosze na śmieci, takie, że nie wiesz, czy przypadkiem nie kradzione z muzeum wzornictwa. Na pewno robione z jakiejś kosmicznej stali. Nad tym wszystkim góruje tafla lustrzanego szkła. – Ma być nowocześnie – krzyknął deweloper, uderzając w stół. Jest. Nowoczesność, skok cywilizacyjny, Europa, dobrobyt.
Fetysz – określenie na magiczny przedmiot. Fetysz jest obdarzony mocą, zawartą w przedmiocie materialnym. Ową moc można uwolnić poprzez czynności rytualne. Fetysze mogą być grupowe, indywidualne, apotropaiczne, chroniące i te, których nieuzasadnione użycie będzie karane.
Z naprzeciwka na niewielkim rowerze jechało dziecko. Zwolniłem. W głowie zaświeciła mi się lampka ostrzegawcza „nigdy nie ufaj dzieciom”. Widać było, że malec nie czuł się zbyt pewnie. Nie wiem, czy jego niepewność wynikała z pierwszej samodzielnej jazdy po prawdziwej drodze, takiej z dorosłymi na rowerach i w rozpędzonych samochodach, czy może z tego, że całkiem niedawno weszło na wyższy poziom sztuki rowerowej – jazdy bez dodatkowych kółek. A może
Lubimy mieć rację i nic dziwnego, że w erystycznych potyczkach używamy fatality-zwrotów, które jak JKM masakrują oponenta, wbijają go w ziemię, a resztki godności pakują mu w… Tak nam się przynajmniej wydaje, bo szafując niektórymi zwrotami, robimy z siebie idiotów, nieświadomie przyznając się do porażki.