Praski nieprzewodnik
Te kilka dni, które spędziliśmy w Pradze, to zdecydowanie za mało, aby zrobić porządny przewodnik. To zbyt krótko, aby pokusić się o syntezę miasta, ale wystarczająco długo, aby móc zauważyć pewne zjawiska.
Te kilka dni, które spędziliśmy w Pradze, to zdecydowanie za mało, aby zrobić porządny przewodnik. To zbyt krótko, aby pokusić się o syntezę miasta, ale wystarczająco długo, aby móc zauważyć pewne zjawiska.
To obcy ludzie. Spędzamy razem kilkadziesiąt minut, ale raczej nie wchodzimy w interakcje, nie staramy się lepiej poznać, wolimy pozostać anonimowi. To nie do końca się udaje Na pewno? Takie pociągi też mają swoje “subkultury”. Nie jesteśmy indywidualni, jesteśmy bardzo powtarzalni.
Zmieniam telefony, jak rękawiczki. Takie mam dziwne hobby, że mniej więcej, co pół roku coś sprzedaję, coś kupuję. Pomyślałem ostatnio, że dawno iPhone’a nie miałem. Poszedłem do sklepu – drogo. Zajrzałem na Allegro – albo drogo, albo simlock na jakąś egzotyczną sieć, albo blokada iCloud, albo podrapane, potłuczone. To może Aliexpress?
Pamiętacie te gierki, sprzedawane w latach 90, 999999 in 1 z tetrisem, „wyścigami”, kopią arkanoida, wężem i milionem ich modyfikacji? Ileż radości dawał ciekłokrystaliczny wyświetlacz. No właśnie. Wyświetlacz z czasem przygasał, dźwięk stawał się cichszy, w rezultacie nie dało się grać. Trzeba było wymienić baterię.
Restaurator z Jastarni zaproponował w menu mięso z foki. Internauci wpadki w panikę. Jak zwykle niepotrzebnie. W jedzeniu fok nie ma nic złego.
Kilka lat temu w sklepach znów pojawiło się Frugo. Niemalże mityczny napój miał świetną kampanię reklamową, na którą firma, które je sprzedaje, nie wydała ani złotówki. Przez kilka lat, co chwila ktoś zakładał fanpage „chcemy powrotu Frugo”, czy jakoś tak. I to się kręciło. Z tego samego mechanizmu skorzystała Biedronka, sięgając do kieszeni tych, którzy od lat nie mogą żyć bez gumy Turbo.
Zabiłbyś dziecko? Pewnie nie. Nie ukrywam, że mnie to cieszy. A co, jeśli jedno masz już na sumieniu?