Dzieci spod szklanego klosza
Z naprzeciwka na niewielkim rowerze jechało dziecko. Zwolniłem. W głowie zaświeciła mi się lampka ostrzegawcza „nigdy nie ufaj dzieciom”. Widać było, że malec nie czuł się zbyt pewnie. Nie wiem, czy jego niepewność wynikała z pierwszej samodzielnej jazdy po prawdziwej drodze, takiej z dorosłymi na rowerach i w rozpędzonych samochodach, czy może z tego, że całkiem niedawno weszło na wyższy poziom sztuki rowerowej – jazdy bez dodatkowych kółek. A może