Kategoria: anty-lifestyle

Nad zapomnianą rzeką

Sorry, że zaczynam tytułem jak z taniego wyciskacza łez, ale ta historia jest smutna a happy endu nie widać. Ta historia od kilkudziesięciu lat dzieje się większości polskich miast. Co kilka lat, najczęściej co cztery, padają słowa „zmienimy to”. I nadal nic się nie dzieje.

Miej mniej

Wszystko, co mamy, chowamy w pawlaczach naszych loftów. Na białych szafkach, szklanych biurkach stawiamy niepotrzebne ozdoby i zaczynamy żyć minimalistycznie, co chwila zakopując się w zgromadzonych śmieciach. Minimalizm dobrze wygląda na Instagramie, dobrze wygląda, gdy do naszego mieszkania-studia w modnej dzielnicy przychodzą znajomi. W końcu sami nie wiemy co mamy i cały czas powtarzamy, że rozsądnie wydajemy pieniądze. Zapominamy o tym, że żeby mieć mniej, najważniejsze jest mieć rozsądnie. 

Mój pierwszy rower

Daleko mi od bycia rowerowym neofitą, który przed śniadaniem morduje kierowców i rozpętuje gównoburze o Świętej Przepustowości. Daleko mi też do rowerzystów, którzy robiąc w niedzielę dwa kółka dookoła bloku, szpanują akcesoriami wartymi więcej niż cała moja edukacja. Ja po prostu na rowerze jeżdżę. Od małego.